Zarządzanie siecią restauracji to nie lada wyzwanie. Konkurencja jest nieustająca, koszty rosną, a konsumenci oczekują coraz to nowych okazji. W takim środowisku utrzymanie pozycji na rynku jest trudne. Niektóre sieci odnoszą sukcesy przez dekady, inne natomiast znikają w cieniu. Prezes Chili’s, Kevin Hochman, twierdzi, że powrót jego firmy do gry nie jest kwestią szczęścia, ale wynikiem sprytnego, strategicznego marketingu, który dostosowuje się do cyfrowej ery połączeń i współtworzenia.
Początki Chili’s
W 1975 roku w Dallas w Teksasie otworzono pierwszą restaurację Chili’s. Założyciel, Larry Lavine, marzył o miejscu, które łączyłoby swobodną atmosferę z kuchnią południowo-zachodnią. Początki były trudne: szybka ekspansja i problemy operacyjne sprawiły, że sieć miała problemy z utrzymaniem się na powierzchni. Wszystko zmieniło się na początku lat 80., kiedy do gry wszedł Norman Brinker, restaurator znany z ożywiania podupadających marek. Ujednolicił menu, usprawnił działalność i, co najważniejsze, stworzył elektryzującą atmosferę.
Przebudowa po COVID-19
W obliczu pustych sal jadalnych i stłumionej energii Chili’s postanowiło się odnowić. Nowy dyrektor generalny, Kevin Hochman, wykorzystując swoje doświadczenie z KFC i Old Spice, uruchomił śmiały plan odnowy. Obejmował on optymalizację operacji, udoskonalenie menu i ożywienie atmosfery, która kiedyś wyróżniała Chili’s.
Nowa strategia marketingowa
Pod rządami Hochmana marka zrezygnowała z tradycyjnej reklamy na rzecz podejścia opartego na kulturze. Wykorzystuje teraz media społecznościowe jako główny kanał komunikacji. Firma podobno czterokrotnie zwiększyła swój budżet marketingowy, z 32 milionów dolarów w 2022 roku do 137 milionów dolarów w 2025 roku. Dzięki temu mogła zrealizować kampanie, które stały się viralowe i przyciągnęły uwagę młodszej, świadomej trendów publiczności.
Obecność w mediach społecznościowych
Odrodzenie Chili’s w mediach społecznościowych było celowe. Sale restauracyjne stały się tłem dla wspólnych chwil, a pozycje menu, takie jak Triple Dipper i Nashville Hot Mozz, zostały zaprojektowane tak, aby przyciągać wzrok. Goście publikowali na TikToku i Instagramie filmy z ciągnącym się, pikantnym serem rozciągającym się na stołach, oznaczając znajomych i rzucając sobie nawzajem wyzwania, aby powtórzyć to doświadczenie.
Rezultaty
Aktywność online szybko przełożyła się na realne rezultaty. Młodsi klienci, w tym wielu z pokolenia Z, zaczęli odwiedzać Chili’s nie tylko ze względu na jedzenie, ale i na doznania. Filmy i wyzwania stworzyły pętlę sprzężenia zwrotnego: posty prowadziły do większej liczby klientów, którzy z kolei generowali więcej treści, a co za tym idzie, większą widoczność marki.
Moim zdaniem, sukces Chili’s jest dowodem na to, że odświeżenie marki to nie tylko kwestia menu czy wyglądu, ale przede wszystkim historii, które tworzy Twoja marka. Współcześni odbiorcy pragną doświadczeń, którymi mogą się dzielić, które mogą kształtować, a nawet stać się ich częścią. Marki, które odnoszą sukces, to te, które stawiają na autentyczność i zachęcają do interakcji. W erze nieograniczonego wyboru to właśnie ludzkie, niezapomniane chwile zawsze wywołują największy oddźwięk.
Źródło: success.com